FAQ | Spis Tematow | Szukaj | Użytkownicy | Album | Rejestracja | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"Kot który..." Lilian Jackson Braun
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 21 Maj 2014, 09:20   "Kot który..." Lilian Jackson Braun

Niedawno zakupiłam 30 tomów książek - czytadeł, autorstwa Lilian Jackson Braun. Amerykańska pisarka opisuje w lekki i przyjemny sposób zagadki kryminale. Głównymi bohaterami są koty syjamskie Koko oraz Yum Yum, które pomagają dziennikarzowi Jamesowi Qwilleranowi w rozwiązywaniu spraw kryminalnych.
Na serię składa się 30 tomów:
1. Kot, który czytał wspak
2. Kot, który jadał wełnę
3. Kot, który się włączał i wyłączał
4. Kot, który nie lubił czerwieni
5. Kot, który lubił Brahmsa
6. Kot, który bawił się w listonosza
7. Kot, który znał Szekspira
8. Kot, który wąchał klej
9. Kot, który zszedł na podłogę
10. Kot, który rozmawiał z duchami
11. Kot, który mieszkał wysoko
12. Kot, który znał kardynała
13. Kot, który poruszył górę
14. Kot, którego tam nie było
15. Kot, który myszkował w szafach
16. Kot, który przyszedł na śniadanie
17. Kot, który pchnął śledztwo na właściwe tory
18. Kot, który lubił sery
19. Kot, który tropił złodzieja
20. Kot, który przedrzeźniał ptaki
21. Kot, który patrzył w gwiazdy
22. Kot, który obrabował skarbonkę
23. Kot, który wyczuł pismo nosem
24. Kot, którego nurtował strumień
25. Kot, który publiczności się nie kłaniał
26. Kot, który mówił po indyczemu
27. Kot, który wykradał banany
28. Kot, który spuścił bombę
29. Kot, który miał 60 wąsów
30. Kot, który wiedział i inne opowiadania
Co do 30 tomu to nie jest on tomem z cyklu, tylko zamiennikiem - zbiorem 14 opowiadań. Na kwiecień 2008r. zapowiadano wydanie trzydziestej książki z cyklu i z nieznanych przyczyn zrezygnowano z jej publikacji. Miała ona nosić tytuł "The cat who smelled smoke" i miała być kontynuacją tomu 29 Kot, który miał 60 wąsów.

W książkach wspaniale ukazany jest charakter kotów, przede wszystkim kotów syjamskich, choć jak czytam o nich to przed oczami mam swojego Alfredka - kota rosyjskiego niebieskiego, to samo zachowanie, gracja w ruchach i skoczność, chęć towarzystwa i zabawy z właścicielem oraz ta sama głośna wokalizacja, a przede wszystkich wspaniała inteligencja ;)

Gorąco polecam do czytania i dzielenia się z nami swoją opinią :)

kot, który.jpg
Plik ściągnięto 207 raz(y) 204,14 KB

 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 21 Maj 2014, 09:27   

Lilian Jackson Braun, autorka serii powieści kryminalnych "Kot, który..." urodziła się w 1913 roku - niewiele młodsza od Agaty Christie, niewiele starsza od Caroline Graham. Zmarła 4 czerwca 2011 roku w wieku 97 lat po długiej chorobie na zapalenie płuc w hospicjum w Landrum w Południowej Karolinie.
Autorka żyła wraz ze swoim mężem i dwoma kotami. Wszystkie jej książki zawierają dedykację - "Earlowi Bettingerowi, mężowi który."
Poniżej zamieszczam zdjęcie autorki z kotem oczywiście syjamskim ;)

Lilian Jackson Braun.jpg
Plik ściągnięto 294 raz(y) 60,51 KB

 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 21 Maj 2014, 09:44   

W tomie pierwszym "Kot, który czytał wspak" poznajemy dziennikarza kryminalnego z Chicago Jamesa Qwillerana, który obejmuję posadę w dziale kulturalnym amerykańskiej gazety Daily Fluxion. Tak na prawdę w pierwszym tomie jest niewiele jest mowy o życiu i przeszłości Qwilla, o tym będziemy dowiadywać się stopniowo w kolejnych tomach.
Poznajemy też kota syjamskiego o pięknym imieniu Kao K’o Kung odziedziczonym po chińskim artyście Gao Kegong, w skrócie zwanym Koko.
Pod wpływem pewnych wydarzeń Qwilleran i Koko zostają niejako zmuszeni do wspólnego życia. W książce autorka tak opisała pierwsze ich spotkanie, kiedy to właściciel kota Mountclemens przedstawia syjama:
"Kiedy zasiadł na bogato zdobionym krześle o wysokim oparciu, dosłyszał stłumiony łoskot dochodzący z salonu, a zaraz po nim gardłowe pomrukiwania. Potem rozległ się cichy trzask deski w podłodze i do jadalni wkroczył złocistobeżowy kot o ciemnym pyszczku i skośnych oczach.
- Oto Kao K’o-Kung – oznajmił Mountclemens. – Imię otrzymał na cześć trzynastowiecznego artysty, a on sam jest wcieleniem dostojeństwa i gracji właściwych sztuce chińskiej.
Kao K’o-Kung stał bez ruchu i przyglądał się Qwilleranowi. Qwilleran zaś patrzył na Kao K’o-Kunga, smukłego, zwinnego, muskularnego kota o gładkiej sierści, od którego aż biła nieznośna pewność siebie i poczucie własnej godności.
- Jeżeli on myśli to, co ja myślę, że on myśli… to chyba powinienem już sobie pójść."

W tym tomiku ukazane jest środowisko amerykańskich twórców - malarzy i rzeźbiarzy. Oczywiście jest też morderstwo, ale aby uzyskać więcej informacji sięgnijcie po tę książkę ;)
Poniżej umieszczam portret dziennikarza Jamesa Qwillerana zamieszczony w starym oryginalnym wydaniu książki. No i oczywiście piękny portret kota syjamskiego.

Po pewnym czasie do tej dwójki dołączy również syjamska kotka Yum-Yum, która ma służyć Koko za towarzystwo w czasie gdy jego pan pracuje.


dziennikarz Qwilleran


kot Koko

dziennikarz Qwilleran.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 633 raz(y) 41,81 KB

kot Koko.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 647 raz(y) 88,46 KB

 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13 Sierpień 2014, 13:05   

Ostatnio w książce pt.: "Zrozumieć kota" wyczytałam skąd pojawia się umaszczenie point na futerku kotów syjamskich. Poniżej zamieszczam cytat:
Str. 281
"Na kolor sierści może mieć wpływ środowisko, na przykład ściemnienia na pysku, łapach i uszach kota syjamskiego są skutkiem mutacji wywołującej podatność na temperaturę, za sprawą której włosy nie mogą przybrać zwykłej barwy przy normalnej ciepłocie ciała. Zaraz po urodzeniu koty syjamskie są w całości białawe, gdyż w brzuchu matki utrzymuje się jednolita temperatura. W miarę jak rosną, wystające części ciała ulegają ochłodzeniu i porastająca je sierść ciemnieje, dając w efekcie charakterystyczne dla nich ubarwienie. Na koniec, gdy kot się zestarzeje, krążenie krwi w naczyniach podskórnych słabnie i zwierzę stopniowo staje się w całości brązowe."

Niesamowite, że natura potrafi takie cuda zdziałać ;)
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 25 Sierpień 2014, 11:20   

Kilka przeczytanych tomów mam za sobą, ale jeszcze wiele przede mną :-D
W tomie 2 "Kot, który jadał wełnę" możemy przeczytać o preferencjach kulinarnych syjamów. Kiedyś przeczytałam w jednej z naukowych książek o kotach, że rzeczywiście niektóre koty syjamskie uwielbiają żuć i zjadać wełną, choć do końca nie wiadomo dlaczego ;)

Tom 3 "Kot, który się włączał i wyłączał"
Poniżej zamieszczam kilka ulubionych cytatów z tego tomu, które świetnie opisują kocią naturę:
str. 9:
"Każdy najmniejszy otwór nawet w najbardziej udomowionym kocie budzi uśpione instynkty... Dla kota powiększenie dziury, tak by mógł się przez nią prześlizgnąć, jest wręcz sprawą honoru."
str. 135:
"Nie można mieć kota... Z kotem można co najwyżej wspólnie mieszkać, tak jak ze współlokatorem... a nawet być przez niego posiadanym. Szczególnie syjamczyki potrafią człowieka okręcić wokół palca."

Tom 4 "Kot, który nie lubił czerwieni " i kolejne ciekawe cytaty:
str. 6:
"Próbowałeś kiedyś siłą rozewrzeć pyszczek syjamskiego kota? Dla niego to skandaliczne naruszenie prywatności."
str. 33:
"[Koty] Wyczuwają zapach przez drzwi lodówki... Jeśli jest tam homar, nie tkną kurczaka; jeśli jest kurczak, nie wezmą do ust wołowiny. Łosoś cieszy się szczególnym uznaniem..."

Tom 5 "Kot, który lubił Brahmsa"
Letnie przygnębienie czy kryzys życia zawodowego? Dziennikarz Jim Qwilleran nie jest pewien, co tak naprawdę czuje. Ma nadzieję, że dzięki wyjazdowi na wieś będzie mógł podjąć pewne ważne życiowe decyzje.
Qwilleran udaje się na wieś razem ze swoimi kotami koko i Yum Yum. Mają zamieszkać w domku, który należy do przyjaciółki matki Qwillerana - "ciotki Fanny". Po przyjeździe dziennikarz odkrywa, że dokoła dzieją się różne dziwne rzeczy. Ktoś chodzi po dachu w środku nocy. Mieszkańcy coś ukrywają. podczas łowienia ryb Qwilleran znajduje ciało zamordowanego mężczyzny. Zaczyna bawić się w kotka i myszkę z mordercą, a tym czasem Koko zostaje wielbicielem muzyki klasycznej...
Jeden z ulubionych cytatów z tego tomu:
str. 71:
"Koko opanował nowe sztuczki - odbiera telefon i potrafi włączyć magnetofon. Za kilka lat będzie pracować dla NASA."

[ Dodano: 23 Wrzesień 2014, 10:02 ]
Tom 6 "Kot, który bawił się w listonosza"
Jim Qwilleran niespodziewanie odziedziczył miliony... i w tej całkiem niemiłej sytuacji czuje się dość niezręcznie. Jego dwa koty syjamskie, Koko i Yum Yum, szybko przystosowały się do luksusów wielkiej rezydencji, natomiast ich opiekun stara się odnaleźć pośród wyższych sfer, zatrudniając nader ekscentryczną gospodynię. Spokoju nie daje mu tajemnicze zniknięcie pewnej pokojówki, a jego najgorsze przeczucia wkrótce potwierdza brutalne morderstwo.

Str. 146 kolejny cytat ukazujący zachowanie kota w nowym nieznanym pomieszczeniu
"Qwilleranowi ktoś mówił, że koty nie widzą kolorów, ale potrafią je wyczuć w jakiś inny tajemniczy sposób. Kiedy Koko uznał, że miejsce jest jednak bezpieczne, zaczął dokonywać obchodu pomieszczenia. Ostrożnie zbadał kilka niewiadomego pochodzenia plam na wykładzinie podłogowej, zadrapanie na komódce i rozdarte obicie krzesła. Gdy poczuł się pewniej, przeciągnął się jak długi zaczął przechadzać się po pokoju radosnym, tanecznym krokiem, jak gdyby słyszał muzykę pośród kolorów, które Qwilleran mógł podziwiać tylko za pośrednictwem swoich oczu."

[ Dodano: 1 Październik 2014, 09:27 ]
Tom 7 "Kot, który znał Szekspira"
str. 6:
"Im więcej mówisz do kotów... tym mądrzejsze się one stają. Okazjonalne powiedzenie <miły kotek> nie daje wymiernego efektu. Wymagana jest inteligentna konwersacja."

str. 9:
"Oba koty miały płowe futra i brązowe odznaki rodowodowego syjamczyka o umaszczeniu seal-point: brązowe pyszczki podkreślające niebieską barwę ich oczu; czujne brązowe uszy noszone jak królewskie korony; dystyngowanie długie i szczupłe brązowe nogi; brązowe ogony, które uderzały, zakręcały się i falowały w celu wyrażenia emocji oraz własnego zdania. Koko miał jednak coś jeszcze: niepokojąco wysoki stopień inteligencji i niesamowitą zdolność rozpoznawania, gdy coś było... nie tak!"

str. 18: zabawne ogłoszenie :)
"ZA DARMO: Trzy szare kociaki, jeden z białymi skarpetkami. Prawie nauczone czystości."

str. 108:
"Nie było sensu dawać mu bury (jakiś czas po spsoceniu przez kota). Chyba, że złapie się kota na gorącym uczynku i da prztyczka w nos, tylko wówczas skojarzy reprymendę ze swoim występkiem. Tak mówiła Lori Bamba, a ona wie wszystko o kotach."

str. 127:
"Syjamczyki nie cierpią, gdy się je ignoruje."

str. 128
"Obawiam się, że Koko zawsze będzie chodził własnymi drogami. Nic go nie obchodzi sława, ani fortuna, ani publiczny występ. Słowo <współpraca> nigdy nie zagościło w jego słowniku. Kiedykolwiek próbuję zrobić mu zdjęcie, przewraca się na tyłek, wystawia jedną nogę wysoko w pornograficznej figurze i liże swoje intymne części..."

[ Dodano: 6 Październik 2014, 09:25 ]
Tom 8 "Kot, który wąchał klej"
str. 36:
"Z gardła Qwillerana wydobył się horrendalny ryk. Było w nim coś z ryku uwięzionego lwa, zranionego słonia i chorego wielbłąda. Tego wrzasku nauczył się w Afryce Północnej."

str. 92:
"Nie mogę nazywać cię dłużej C-o-c-k-e-y. Inaczej Koko wpadnie w furię. Myśli, że to do niego się zwracam, a koty są zazdrosne o swoje imiona. Koko nie lubi, żeby dotykać jego ogona, otwierać mu siłą pyszczek ani żeby nazywać jego imieniem jakikolwiek inny byt, zwierzę, roślinę, minerał. Dlatego mamy w domu tylko piwo imbirowe, a nie ten drugi popularny napój." :-D

str. 131:
"W piekle nie znajdziesz większej furii niż ta, jaka ogarnia syjamską kocicę, która nie cierpi weterynarza. Jak tylko zobaczyła zimny stalowy stół, zaczął się cyrk. Latała jak opętana, wszędzie fruwała kocia sierść! Jaka zamieć śnieżna!"

str. 152:
"Koko zbeształ ją [Yum Yum] jak prawdziwy macho, ale ona, odważna feministka, nie pozostała mu dłużna."

str. 181:
Premier [Winston Churchill] powiedział: Niewykształcony człowiek powinien czytać zbiory cytatów." :)

[ Dodano: 26 Listopad 2014, 14:21 ]
Tom 9 "Kot, który zszedł na podłogę"

str. 19:
" Qwilleran zaś udał się na palcach po swój aparat fotograficzny, ale gdy tylko koty zauważyły, że patrzy na nie przez celownik, Yum Yum zaczęła się drapać po uchu, zezując idiotycznie niebiańskimi oczami, podczas gdy Koko przewrócił się na bok i zajął nasadą swojego ogona, wysuwając jedną łapę ku firmamentowi."

str. 161:
"Koty nienawidzą zamkniętych drzwi, bez względu na to, po której się znajdują stronie, jak wiesz. Jeśli są na zewnątrz, to chcą wrócić do środka, jeśli są w środku, to chcą wyjść na zewnątrz."

[ Dodano: 26 Listopad 2014, 14:27 ]
Tom 10 "Kot, który rozmawiał z duchami"
str. 23: Posiłek
"Pijąc gorącą kawę, przyglądał się kotom, które pałaszowały posiłek. Yum Yum i Koko stały na lekko ugiętych łapach z podniesionymi ogonami. Ich głowy kiwały się miarowo nad miseczkami. Potem rozpoczął się pradawny rytuał: koty wysuwały swoje długie, różowe języki, oblizywały łapy i myły nimi swoje pyszczki oraz uszy. ... Qwilleran odkrył, że obserwowanie kotów syjamskich działa jak terapia, likwidując zmęczenie, stres, zdenerwowanie i niecierpliwość. Było to lekarstwo bez żadnych skutków ubocznych."

str. 44:
"Dom jest tam, gdzie trzymam szczoteczkę do zębów i gdzie koty mają swoją kuwetę."
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 9 Marzec 2015, 13:14   

Tom 11 "Kot, który mieszkał wysoko"

Str. 6 Opis Koko i Yum Yum
"...Kao K'o-Kung, zwany na co dzień Koko. Koko ze swoimi szlachetnymi wąsami, arystokratycznymi uszami, wrażliwym nosem i nieprzeniknionym spojrzeniem widział to, co niewidzialne, słyszał to, co niesłyszalne, i wyczuwał to, czego nikt jeszcze nie wiedział. Jego towarzyszką była kotka Yum Yum, która podbiła serce Qwillerana, gdy z przymkniętymi oczami dotykała łapką jego wąsów, mrucząc przy tym gardłowo."

Str. 13
"Koko jest licencjonowanym obserwatorem gołębi." ;)

Str. 109
"Każdy kot to medium, przynajmniej do pewnego stopnia. Większość z nich potrafi czytać w myślach: jeśli sięgniesz po otwieracz do konserw, wiedzą, czy otworzysz puszkę kociego żarcia czy puszkę z groszkiem. Kot może spać najgłębszym snem w drugim końcu domu, ale wystarczy, że pomyślisz o łososiu, a już ociera ci się o nogi!"
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 26 Marzec 2015, 11:45   

Tom 12 "Kot, który znał kardynała"

Kolejna porcja przyjemnych cytatów o zachowaniu kotów ;)

Str. 168:
"...nałożył Koko szelki. Schylił się też po Yum Yum, mając nadzieję, że spodoba jej się pomysł spaceru, ale tym razem stanęła okoniem, skręcona w literę S. Koko, przeciwnie, wyprostował się na swoich umięśnionych brązowych nogach i naprężył smycz, gotowy do wymarszu na Goodwinter Boulevard. Przez dwie minuty i siedem sekund, według zegarka Qwillerana, Yum Yum pozostawała w niewdzięcznej pozycji, zastygła jak kamień. Z męczeńską miną czekała, że Qwilleran zdejmie jej obróżkę. Potem odeszła zwinnym krokiem syjamskiej kotki, która osiągnęła swój cel."

Str. 174:
"Yum Yum, wsparta na tylnych łapach przetrząsała kosz w poszukiwaniu zgniecionego papieru. Nie potrafiła się oprzeć papierowej kulce."

Str. 176:
"...Yum Yum pomrukuje do siebie w sąsiedniej części bibliotecznej, skupiona na indywidualnym przedsięwzięciu... Kotka miała złodziejskie hobby. Kradła zegarki, długopisy i wszystko, co się świeciło. Łupy składowała pod meblami... leżała na boku przy kanapie i próbowała wyłowić spod niej ukryty skarb. Tym razem była to kulka zmiętego papieru."

Str. 178:
"Yum Yum... wskoczyła na balustradę kładki owiniętą zaczepami tkaniny i wygięła się na kształt skrzypiec: ciało wydłużone, przednie nogi wysunięte do przodu jak szyjka skrzypiec.
- Syjamczyki lubią wysokość... To ich starożytne dziedzictwo. W świątyniach i pałacach wystawiano je na straż."

Poniżej umieszczam ciekawe zdjęcie autorki - prawda, że sympatyczna Pani?! :)



Lilian_Jackson_Braun.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 964 raz(y) 165,84 KB

 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 29 Maj 2015, 14:47   

Tom 13 "Kot, który poruszył górę"

Poniżej wybrane przeze mnie cytaty :)

str. 11
"Były pięknymi, pełnymi wdzięku kotami syjamskimi o umaszczeniu typu seal-point. Miały hipnotyzujące niebieskie oczy w kształcie migdałów oraz płowe futro, które na łapkach i pyszczkach przybierało ciemnobrązowy kolor. Yum Yum była ujmującą kotką, uwielbiającą siedzieć na kolanach swojego pana i z fascynacją wpatrywać się w jego wąsy. Biegle opanowała sztukę kociego uwodzenia, którą stosowała, gdy tylko dochodziło między nimi do jakiejkolwiek różnicy zdań."

str. 78
"...koty nie mogą znieść zamkniętych drzwi - zawsze chcą być po drugiej stronie."

str. 164
"Teraz mam koty, które witają mnie w drzwiach. Są dobrymi towarzyszami, potrzebują mnie i zawsze są szczęśliwe, kiedy przychodzę do domu. Są również szczęśliwe, gdy z niego wychodzę. To jeden z kocich talentów - nie dopuścić, żeby człowiek poczuł się zbyt ważny."

:)

[ Dodano: 21 Lipiec 2015, 23:46 ]
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 21 Lipiec 2015, 22:47   

Tom 14 "Kot, którego tam nie było"

str. 16
"wybredne gusta syjamczyków przyprawiały go o ból głowy. Nie miały stałych preferencji, z wyjątkiem jednej zasady: pod żadnym pozorem nie zjadły gotowego jedzenia dla kotów. Qwilleran podejrzewał nawet, że potrafią czytać etykiety na opakowaniach. Wszystko, co technologowie żywności stworzyli z myślą o czworonożnym plemieniu, nie miało prawa zawitać na stół jaśnie kotów."

str. 140
"- Yum Yum wygląda na zrelaksowaną <stwierdziła Lisa>
Qwilleran zajrzał do koszyka, gdzie Yum Yum leżała w pozie martwego kota, którą przyjmowała zawsze, kiedy brakowało jej więcej argumentów."


Tom 15 "Kot, który myszkował w szafach"


str. 30
"Yum Yum zazwyczaj zostawiała swoje łupy rozrzucone po całym domu, natomiast Koko układał je starannie pod stołem, blisko miseczek na wodę i jedzenie."

str. 65
"Niedawne kontakty Qwillerana z hodowczynią psów rasy berian hasky, która w dodatku nimi powoziła, wywołały w syjamczykach niepokój połączony z zainteresowaniem. Kocie nosy, niczym licznik Geigera wykrywający najmniejsze ślady promieniowania, badały kawałek po kawałku ubranie Qwillerana, a wąsy drgały nerwowo, potwierdzając, że doszło do skażenia."


Tom 16 "Kot, który przyszedł na śniadanie"

str. 13
"- Touluse jest miłym kotem - wtrącił Riker - ale ma pewien brzydki nawyk. Wskakuje na blat kuchenny, podczas gdy Mildred szykuje posiłek, i podkrada jej krewetki albo kawałki wieprzowiny. Kiedy mieszkałem na Nizinach, mieliśmy kota, który robił to samo. Oduczyliśmy go wodą ze spryskiwacza. Kot wprawdzie chodził mokry przez kilka tygodni, ale w końcu zrozumiał w czym rzecz, i do końca swoich dni zachowywał się wzorowo - z wyjątkiem tych chwil, w których nie patrzyliśmy."

str. 78
"syjamczyki przypominały w tym względzie barometry. Zawsze wskazywały 'nadmierną wilgotność' lub 'porywiste wiatry'. Ciężki kot oznaczał gęste opady deszczu; kot, który miotał się jak oszalały, mógł być oznaką zbliżającego się huraganu."

str. 91
"- Pora na szczotkowanie! Kto pierwszy?
Pierwszy zawsze był Koko mimo starań wpojenia mu zasad dobrego wychowania. Każde z nich miało inne wyobrażenie na temat czesania. Koko lubił wówczas spacerować, zmuszając swojego ludzkiego dworzanina, by szedł za nim na kolanach. Yum Yum nie rozumiała w czym rzecz. Za każdym razem podejmowała walkę ze szczotką, próbując ją chwycić, ugryźć zęby albo wykopać rączkę. Codzienny rytuał był farsą, ale stanowił oczekiwane preludium do porannej drzemki."

str. 154
"Koty znalazły sobie chłodniejsze miejsce na bryle betonu: Yum Yum położyła się w pozycji Sfinksa po godzinach, wyciągając przed siebie przednie nogi i atrakcyjnie krzyżując łapki; Koko przysiadł na tylnych łapkach, prostując przednie. Jego długi syjamski grzbiet sprawiał wrażenie, jakby był dwoma kotami, z jednym kręgosłupem. Myśląca końcówka Koko, ożywiła się i wyraźnie na coś czekała. Nagle uszy zastrzygły, wąsy zwinęły się, a nos zaczął węszyć."

str. 206
"Dał kotom przekąskę przed snem, a potem cała trójka zafundowała sobie pół godziny bliskości przed pójściem spać: Qwilleran rozparł się w wielkim fotelu, Yum Yum zwinęła się w kłębek na jego kolanach, opierając pyszczek na łapce, a Koko przycupnął na poręczy, kondensując się w pogrążoną w rozmyślaniach futrzaną kulę. Syty i zapatrzony w ciemność syjamczyk wyglądał jak każdy rozpieszczany kot, a jednak..."

str. 207
"Koko zmrużył oczy i rozwarł pyszczek w szerokim ziewnięciu, odsłaniając kły, różowe podniebienie oraz wydychając silny zapach wieczornej przekąski."
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18 Wrzesień 2015, 10:17   

Tom 17 "Kot, który pchnął śledztwo na właściwe tory"

Str. 47
"Koty nie walczą o swoje prawa... One je egzekwują. Uważają, że pewne rzeczy po prostu im się należą. Należy im się jedzenie, woda, głaskanie na zawołanie, miejscówka na kolanach właściciela i czysta kuweta. A jeśli tego nie dostają, po cichu dopuszczają się aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego. Straszna koteria!"

Str. 75
"...Koko powoli wstał. Jego ciało wygięło się w łuk, ogon się zjeżył, wąsiki wygięły do tyłu. Kot zmrużył oczy i sztywno stawiając łapy, zaczął zataczać kręgi wokół zdjęcia... To był taniec śmierci Koko."

[ Dodano: 18 Wrzesień 2015, 12:01 ]

Tom 18 "Kot, który lubił sery"


Str. 23
"Gdy przekręcił klucz w drzwiach, koty już na niego czekały. Witały go, podskakując na tylnych łapkach i ocierając się o jego ubranie... Koty marszczyły noski i otwierały pyszczki, demonstrując kły.
Takie zachowanie weterynarz określał mianem reakcji Flehmana."

Str. 33-34
"Podczas ich pogawędki koty syjamskie przybierały różne wdzięczne pozy dobrze znane z fotografii w kalendarzach. Yum Yum wyginała się uwodzicielsko, wysuwając wdzięcznie jedną łapkę. Koko usiadł majestatycznie, z elegancko podwiniętym ogonem. Odwrócił głowę, pozwalając podziwiać swój fotograficzny profil. Intensywne światło słoneczne podkreślało błękit oczu i piękno puszystych futerek. W jego blasku każdy wąsek kociej sierści intensywnie błyszczał."

Str. 67
"Zobaczyli, że Koko chyłkiem wyłazi spod stołu, gardłowo mrucząc i wolno poruszając ogonem. Kot usiłował podkraść się do Yum Yum.
ŁUP! Koko zaatakował. SMYRG! Yum Yum umknęła. I oba koty rozpoczęły dziką gonitwę po schodach."

Str. 87
"Gram z Koko w grę, która polega na tym, że patrzymy sobie w oczy i próbujemy wytrzymać jak najdłużej bez mrugnięcia. Koko zawsze wygrywa i dostaje w nagrodę kawałek sera."

Str. 153-154
"Dalej w programie zamieszczona była lista wszystkich dwudziestu serów wraz z krajami ich pochodzenia i podstawowymi informacjami.
Z Francji:
roquefort, król serów - niebiesko żyłkowaty, opatentowany przed pięcioma wiekami;
brie, książę wśród serów - miękki, maślany, słonawy i kapryśny - niegdyś odgrywał sporą rolę we francuskiej polityce;
camembert, wynaleziony przez kobietę - miękki, elegancki ser deserowy, kojarzący się z dostatkiem;
port du salut, produkowany początkowo przez mnichów z zakonu trapistów - w jego bogatym, dojrzałym smaku nie ma jednak niczego mnisiego;
neufchatel - drobny, biały, kremowy, o łagodnym smaku - z wiekiem staje się pikantny.
Z Niemiec:
tylżycki - dobrze zbudowany, dojrzały smak, przyjemny dla nosa i podniebienia. Ceniony wyżej niż ser limburski.
Z Włoch:
bel paese - gruszkowa biel, słodkawa łagodność i przyjemna gumowatość tekstury;
fontina - żółtawy i czasami lekko dymny. Ser stołowy nadający się też do gotowania (dobrze się topi);
gorgonzola - niebiesko żyłkowany jak roquefort, ale mniej słony i raczej kremowy niż kruszący się.
Ze Szwajcarii:
ementaler - wielki ser z wielkimi dziurami. Koła ementalera ważą do 75 kg. Smak: szwajcarski;
gruyere - mniejszy, bardziej słony, kremowy i przepyszny ser szwajcarski z mniejszymi dziurami (zwanymi "oczkami");
raclette - wysokokaloryczny ser używany do fondue i podczas rytuału "raclette" ochrzczonego jego nazwą, a polegającego na topieniu sera i zeskrobywaniu go.
Z Danii:
havarti - łagodny, o czystym smaku, lekko kwaskowy - z wiekiem staje się ostrzejszy;
samsoe - w smaku podobny do cheddara, z lekko słodką, orzechową nutą.
Z Holandii:
edamski - popularny ser niskotłuszczowy w kształcie poduszki, z czerwoną skórką. Tekstura zbliżona do mydła, ale przyjemna;
gouda - żółty, dość twardy, obdarzony silnym smakiem, ale nie pikantny.
Z Kanady:
cheddar - słynny smak i słynna czarna skórka. Czy trzeba mówić więcej?
Z Grecji:
feta - miękki, biały, mocno osolony. Pokruszoną fetą warto posypać sałatki, pizze i inne dania.
Z Wielkiej Brytanii:
cheddar - z kraju, w którym wszystko się zaczęło. Trudno go zrobić, łatwo pokochać;
stilton - cudowny, niebiesko żyłkowany ser, który łatwo kroi się w plastry. Klasyczny towarzysz porto."

Str. 196
"Wewnątrz zastał Aubreya na czworakach, figlującego z kotami na marokańskim dywanie. Yum Yum tarzała się jak w delirium, a młody człowiek oklepywał ją i obracał nią wkoło. Koko atakował drugą rękę Aubreya, mocował się z nią, delikatnie ją gryzł i kopał tylnymi łapami. Potem wielkolud położył się na plecach, a oba koty łaziły po nim."
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 9 Listopad 2015, 08:34   

Tom 19 "Kot, który tropił złodzieja"

Str. 39: Przesądy :)
"...A Bootsie zawsze przed jedzeniem liże łapkę trzy razy - nie dwa razy, nie cztery, tylko zawsze trzy.
- A kto potrafi mi wytłumaczyć - wtrącił Qwilleran - czemu Keko zawsze podczas jedzenia ustawia się tylną częścią ciała na północ? Niezależnie od tego, gdzie otrzymuje posiłek, zawsze potrafi określić kierunek. Za to Yum Yum za każdym razem podchodzi do miseczki od lewej strony. Jeśli coś jej to uniemożliwi, potem wymiotuje."

Str. 40: O tłuszczyku na kocim brzuszku :)
"Yum Yum także posiada coś na kształt futrzanej sakiewki. To coś kołysze się na boki, kiedy Yum Yum biega, no i jest z prawdziwego futra."

Str. 123:
"Polly poleciła mu zostawić tort w lodówce, jedynym miejscu w jej mieszkaniu, które mogło służyć za kotoodporny sejf. Na wszelki wypadek przymocował do drzwi lodówki kartkę z napisem: UWAGA! STRZEŻ SIĘ WŚCIEKŁEGO TORTU!"

Str. 141: Kocie imiona :)
"Natomiast kot, któremu nie odpowiada jego nadane przez ludzką czeredę imię, zaczyna zachowywać się nieodpowiedzialnie, czemu jednak można zapobiec, zmieniając w porę jego imię na przykład z Fistaszek na Stanisław. Nie miną trzy dni, a osobnik zwany dotąd jakże niestosownie Bucem ku powszechnemu zadowoleniu i satysfakcji odpowiadać będzie życzliwym miauknięciem na imię Brutus, jakże stosowne dla jego patrycjuszowskiej godności."
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10 Sierpień 2017, 11:57   

Tom 20 "Kot, który przedrzeźniał ptaki"

James Qwilleran, dziennikarz lokalnej gazety i dziedzic fortuny Klingenschoenów, wraca do akcji!
W sąsiedztwie jego posiadłości płonie stara farma, a jej ekscentryczna właścicielka ginie w płomieniach. Policja mówi o przypadkowym zaprószeniu, ale Qwilleran nie wierzy w przypadki. Doświadczenie nauczyło go, że każda taka historia ma swoje drugie dno. Czy i tym razem tak będzie?
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 439
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10 Sierpień 2017, 12:09   

Tom 21 "Kot, który patrzył w gwiazdy"

"W Mooseville zostaje otwarta nowa restauracja, prowadzona przez małżeństwo z Florydy. Wkrótce menadżer restauracji ginie w niewyjaśnionych okolicznościach na łodzi, a szefową kuchni pochłania rozpadlina w ziemi. Czy to zemsta Piaskowego Giganta, legendarnej postaci, która chroni Wielką Wydmę? A może to sprawka przybyszów z innej planety...?"

I kolejna porcja wybranego przeze mnie cytatu z tego tomu :)

str.14
"Potrzeby wakacyjne kotów były bardziej skomplikowane. Musiał zabrać z lodówki ich niebieską poduszkę, brytfankę do pieczenia indyka, która służyła im za kuwetę, kilka toreb ich ulubionego żwirku, który był przyjemny dla łapek, przybory do czesania, naczynia na wodę i jedzenie, miesięczny zapas kabibbli, kruchych przekąsek, które przygotowywała sąsiadka, i stos puszek z ich ulubionym czerwonym łososiem, mięsem kraba, homarem i wędzonym tuńczykiem".

Czy powyższy cytat wam czegoś nie przypomina?! U nas wyjazdy wakacyjne z kotami prawie tak samo wyglądają :) Ja z mężem mamy jedną torbę bagażu, a kocie akcesoria zajmują cały bagażnik i tylną kanapę w samochodzie :-D

Bardzo przyjemnie mi się czytało ten tom, ponieważ nie tylko Qwilleran miał wakacje, ale ja w tym samym czasie miałam swój urlop z kotami ;)
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group